Trzeba sobie wybaczać.

Elżbieta Bosak jak burza biegła przez szpital. Prosto do celu. Jak zwykle. Musiała z kimś pogadać, zwierzyć się. Znała kogoś odpowiedniego. Osobę, której ufała bezgranicznie. Osobę, która nigdy jej nie zawiodła i nigdy nie zawiedzie. Przyjaciela. Takiego na śmierć i życie. Zapukała cicho do właściwych drzwi.

- Proszę- usłyszała.

- Można?- Zapytała, wchodząc nieśmiało do środka.

- Ty? Zawsze możesz- Leon Jasiński uśmiechnął się lekko do przyjaciółki, ale zaraz wyraźnie posmutniał.

- Leoś? Wszystko gra?- Ela lekko nachyliła się nad przyjacielem.

- Basia mnie rzuciła- wypalił Jasiński.

- Przykro mi- powiedziała kobieta cicho.

- Mnie też jest przykro. Jak jasna cholera- powiedział mężczyzna.

- To może ja ci nie będę teraz zawracać głowy swoimi problemami- Elżbieta zaczęła się wycofywać.

- Bardzo chcę wysłuchać twoich zwierzeń. Może wtedy na chwilę zapomnę o swoich problemach i zajmę się twoimi- Leoś wskazał przyjaciółce wolne krzesło, a gdy usiadła, spojrzał na nią z ciekawością.

- Chodzi o Krzysia- powiedziała cicho.

- Co mu znowu zrobiłaś?- Przerwał jej Leon.

- My…zresztą zaraz do tego dojdę. Wiesz, że Krzysiek był we mnie zakochany?- Zaczęła Bosak.

- Cały szpital to wiedział i widział. Prawie cały. Ty nic nie widziałaś. A co? Powiedział ci w końcu, że cię kocha?- Zainteresował się.

- Kilka tygodni temu. Potem zostaliśmy parą- przyznała się kobieta i poczuła, że z serca spada jej wielki kamień. Nareszcie wyznała przyjacielowi swój sekret.

- Nareszcie. A teraz pozwól, że powtórzę swoje pytanie i zapytam, co ty mu zrobiłaś?- Zapytał Jasiński.

- Powiedziałam mu w twarz, że wypadek Janka to jego wina- szepnęła.

- Jezus Maria, Ela!- Jęknął Leoś.

- Co?- Ela podkuliła nogi i spojrzała na przyjaciela. Myślała, że chociaż on ją zrozumie, ale jak widać, chyba się pomyliła.

- Przeprosiłaś go? A zresztą, po co ja cię pytam- stwierdził Leon.

- Boję się. Nie chcę się z nim kłócić- spuściła głowę.

- Zraniłaś go. Przecież on za młodym i za tobą w ogień by skoczył. Jeśli on ci wybaczy, to naprawdę będzie jakiś cud- mężczyzna nawet nie zauważył, że krzyczy.

- Myślisz, że tego nie wiem, że nie żałuję? Żałuję każdej naszej rozmowy od wypadku, bo za każdym razem mówię mu coś przykrego- Elżbieta, również podniosła głos.

- To go przeproś- stwierdził Jasiński.

- Nie wiem, czy dam radę sklecić jakieś przeprosiny. Zwykłe „przepraszam” chyba nie wystarczy- szepnęła Bosak.

- Chociaż spróbuj- zachęcił ją Leoś.

- Wiesz co? Chyba masz rację. Idę go poszukać- Bosak podniosła się z krzesła i skierowała się do drzwi.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Krzysztof Florczyk właśnie zszedł z bloku operacyjnego. Kilka godzin wcześniej do szpitala przywieziono ofiary jakiegoś wielkiego karambolu. Kilka osób trzeba było operować natychmiast.

- Matko jedyna, osiem operacji pod rząd. Zaraz padnę- jęknął Krzysztof.

- Ja chyba też. Pociesz się tym, że ty już skończyłeś na dzisiaj, a ja mam nockę- powiedziała Alicja i zdjęła z głowy czepek.

- To mnie jeszcze trzyma przy życiu- Florczyk posłał koleżance blady uśmiech.

- To leć się przebrać, zdaj dyżur i zmykaj do domu- powiedziała dziewczyna.

- Niezły pomysł. Kurcze, ale uwierzyłabyś, że po rozstaniu staniemy znów przy jednym stole operacyjnym?- Zapytał Krzysiek.

- Szczerze? W życiu. No i prywatnie też się dogadujemy. Zmieniłeś się. Wydoroślałeś przez te dwa lata- zauważyła Ala.

- Zasługa Eli- powiedział Krzyś cicho.

- Krzyś? Mogę cię o coś zapytać?- Keller spojrzała na swojego byłego nieśmiało.

- Tak, Ela dalej mnie unika- powiedział mężczyzna z wyraźnym smutkiem.

- Skąd wiedziałeś, że o to będę pytać?- Zdziwiła się Alicja.

- Intuicja?- Zażartował Krzysztof.

- Na pewno niedługo się pogodzicie- pocieszyła go dziewczyna.

- Mam nadzieję- szepnął Florczyk. Para szła jeszcze przez chwilę w milczeniu, a potem rozstali się pod gabinetem lekarza.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Krzysztof wszedł do gabinetu. Na początku nie zwrócił uwagi na osobę stojącą przy oknie. Szczerze mówiąc, nawet jej nie zauważył. Dopiero po chwili zorientował się, że nie jest w gabinecie sam. Natychmiast rozpoznał sylwetkę Eli. W duchu pomyślał, że tylko jej mu jeszcze do szczęścia brakowało. Nagle Elżbieta odwróciła się w jego stronę. Ich spojrzenia się spotkały. Mężczyzna poczuł nagle, że jest bardzo zmęczony. Pracą, Elą, całym swoim dotychczasowym życiem.

- Przyszłaś, bo znowu chcesz mnie oskarżyć o coś złego, co ci się dzisiaj przydarzyło, czy dla odmiany chcesz żebyśmy pogadali jak dorośli?- Zapytał z wyraźną ironią. Eli zrobiło się trochę przykro, ale po krótkim namyśle stwierdziła, że sobie w pełni zasłużyła na takie traktowanie. Wzięła głęboki oddech i zaczęła. Starała się mówić spokojnie, ale ktoś kto ją dobrze znał, widział wyraźnie, że jest zdenerwowana. A Krzysiek znał ją, aż za dobrze.

- Przyszłam tutaj, bo…chciałam cię przeprosić. Ja wiem, że czasem jestem okropna, a moje oskarżenie cię o wypadek Janka było naprawdę karygodne, ale…przepraszam- zakończyła nieco nieporadnie. Florczyk pokręcił głową z dezaprobatą.

- Nie zrobiłaś tego z własnej woli, prawda? Leoś ci kazał?- Mimo, że nie chciał jej robić przykrości, nie mógł się powstrzymać. Chciał, żeby ona też wiedziała, jak to jest.

- Nie. On mnie tylko utwierdził w przekonaniu, że mimo wszystko powinnam cię przeprosić- powiedziała Bosak cicho.

- Mimo wszystko?- Zdziwił się Krzyś.

- Chodzi mi o to, że ty możesz mi nie wybaczyć i mnie zwyczajnie wywalić ze swojego gabinetu, a ja powinnam to znieść z pokorą- Elżbieta uniosła głowę i spojrzała mu prosto w oczy. Jej spojrzenie utwierdziło go w przekonaniu, że ona mówi szczerze. Podszedł do niej powoli, ale ze zdziwieniem zauważył, że się lekko cofnęła. Wyciągnął rękę i jego dłoń spoczęła na jej policzku.

- Faktycznie. Powinienem cię stąd wywalić, ale wiesz co?- Zaczął.

- Co takiego?- Zapytała niepewnie.

- Może ja jestem masochistą, ale wcale nie chcę cię stąd wyrzucać- powiedział Florczyk i nagle…ziewnął przeciągle.

- Jesteś zmęczony? Zresztą, głupie pytanie. Na pierwszy rzut oka widać, że jesteś. Odwiozę cię do domu- zdecydowała Ela.

- Ela, ja…dam sobie radę. Jestem już dużym chłopcem- zaśmiał się Krzysiek.

- Tak, na pewno dasz sobie radę. Zwłaszcza, że ledwie stoisz na nogach- Bosak już zaczęła zbierać swoje rzeczy.

- Ale…- mężczyzna próbował jeszcze słabo protestować, ale widząc minę kobiety zrezygnował.

- No. Po drodze zajrzymy jeszcze do Janka. Chodź- złapała go za rękę i pociągnęła w kierunku drzwi.

- D0 Janka i do Leosia, bo chyba muszę mu podziękować- pomyślał Krzyś i ruszył za ukochaną.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Ela po chichutku weszła do sali, w której leżał Janek. Krzysztof wsunął się tam za nią. Janek spał jak zabity. Elżbieta otuliła go kołdrą i pocałowała w czoło. Chłopak wymruczał coś przez sen i poruszył się. Krzysiek i Elżbieta wymknęli się z sali i ruszyli przez korytarz. Nagle mężczyzna się zatrzymał.

- Wszystko gra?- Bosak lekko odwróciła głowę w jego stronę.

- Muszę coś jeszcze załatwić. Poczekasz przy moim samochodzie?- Zapytał.

- Jasne- kobieta skinęła głową i ruszyła do wyjścia, a Florczyk poszedł w kierunku gabinetu przyjaciela.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

- Leoś? Mogę na chwilkę?- Krzysztof wsunął głowę przez drzwi gabinetu.

- Ty? Zawsze możesz. Co cię do mnie sprowadza?- Leon wskazał przyjacielowi krzesło.

- Ja tylko na momencik. Chciałem ci podziękować- Krzysiek wciąż stał przy drzwiach.

- Mnie? Za co?- Jasiński zgrywał niewiniątko.

- Już ty dobrze wiesz, za co. Dobra, muszę lecieć, bo zaraz zasnę na stojąco. Dobranoc- Florczyk wyszedł i ruszył w kierunku wyjścia.

- Jasne, leć. Dobranoc- powiedział Leoś.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

- Już jestem- Krzysiek szybkim krokiem zmierzał w kierunku swojego auta. Teraz przyszło mu do głowy, że mógł dać Elżbiecie kluczyki, żeby poczekała w środku, a nie marzła na zewnątrz, ale było już za późno.

- Świetnie. Słuchaj, jedziemy twoim czy moim autem?- Zapytała Ela.

- A ty jak wolisz?- Zapytał.

- Może jedźmy moim, bo nigdy nie lubiłam jeździć cudzymi samochodami. Zresztą trzeba by było przestawiać lusterka i fotel, abym coś widziała, a nie chcę ci nic zmieniać- Elżbieta podeszła do swojego auta i wsiadła do środka.

- Jak wolisz- uśmiechnął się Krzysztof i również wsiadł do samochodu. Ruszyli z parkingu.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Byli już w połowie drogi, gdy w końcu Krzysztofowi udało się zebrać całą swoją odwagę i przemówić.

- Ela?- Zaczął mężczyzna nieśmiało.

- Tak?- Zerknęła na niego przelotnie, ale zaraz znów skupiła wzrok na drodze.

- Ty…naprawdę przyszłaś mnie przeprosić, bo sama chciałaś to zrobić, czy zrobiłaś to, bo Leon cię do tego mocno namawiał i chciałaś, żeby przestał ci truć?- Zapytał Florczyk.

- A ty dalej nie wierzysz, że ja też mogę czegoś żałować- westchnęła.

- Wierzę, że możesz żałować. Na przykład tego, że byłaś ze mną przez te kilka tygodni. Ty nie umiesz się przyznawać do błędów, ani tym bardziej za nie przepraszać. Nie wierzę, że tak łatwo przyznałaś się do tego, że tym razem to ty jesteś winna. Zawsze czekałaś, aż wszystko rozejdzie się po kościach i sprawa przycichnie. Ewentualnie przepraszałaś, bo Leoś marudził, że przeginasz. Ale z własnej woli? Nigdy. Co się stało, że tym razem postępujesz inaczej?- Zapytał.

- Może sama zauważyłam, że tym razem przesadziłam? Ludzie się zmieniają- powiedziała i mocniej zacisnęła dłonie na kierownicy. Wiedziała, że zasłużyła na takie słowa z jego ust, ale naprawdę mógł sobie odpuścić.

- Ale, aż tak? W takim tempie?- Drążył Krzyś.

- O co ci chodzi? Nie staram się- źle. Zaczynam się starać- jeszcze gorzej. Przecież cię przeprosiłam- Ela była już naprawdę zdenerwowana.

- Dlaczego tak nagle zaczęło ci na mnie zależeć? Dlaczego tak nagle mnie przepraszasz?- Pytał Krzysztof.

- Bo cię kocham!!!- Wrzasnęła Elżbieta. Gdyby nie prowadziła, pewnie ukryłaby twarz w dłoniach i się rozpłakała.

- I właśnie o to mi cały czas chodziło- uśmiechnął się Krzysiek.

- O co?- Bosak z trudem pohamowała kolejną falę wściekłości.

- O takie słowa. Nigdy mi tego nie mówiłaś- powiedział cicho.

- Daj spokój- pokręciła głową.

- Nie. Już nie. Mam dość. Tych twoich uników, ciągłych pretensji i tego, że to zawsze ja staram się gdzieś cię wyciągnąć, a ty łaskawie się zgadzasz, albo nie. Czy tobie w ogóle zależy na mnie, czy tylko raz na parę tygodni potrzebujesz bliskości!?- Wykrzyczał.

- Ja…-zaczęła Elżbieta.

- Właśnie. Zawsze tylko ty. A ja? A moje uczucia? To się dla ciebie w ogóle nie liczy?- Mówił gorączkowo.

- Liczy się i właśnie dlatego cię przeprosiłam- Bosak miała ochotę mu przywalić. Albo się rozpłakać. Jedno z dwóch w każdym razie.

- Przyjąłem twoje przeprosiny do wiadomości- powiedział ze złością.

- Nie potrafisz znieść tego, że ci nie uległam od razu? Że mam zasady? Że nie jestem łatwa?- Zapytała ironicznie.

- Nie. Nie potrafię znieść tego, że przez dwa lata nie dałaś mi nawet jednej szansy. Po dwóch latach biegania za tobą zgodziłaś się pójść ze mną na kolację. A potem i tak mnie unikałaś. Chcę tylko wiedzieć, dlaczego taka byłaś. Czy to tak wiele, pragnąć wzajemności ze strony kogoś, za kim się szaleje? Nie wydaje mi się- powiedział. W jego głosie pobrzmiewało zmęczenie i wielki ból.

- Trzeba było sobie kogoś znaleźć, a nie uganiać się za mną- stwierdziła.

Krzysztof nic nie odpowiedział. Resztę drogi do jego mieszkania przebyli w milczeniu.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Krzyś wszedł powoli do swojego mieszkania. Tuż przy drzwiach poczuł ostry ból w klatce piersiowej. Złapał się za serce. Próbował jeszcze dojść do kuchni, ale był zbyt słaby. Ostatkiem sił wyciągnął z kieszeni telefon. Miał na szybkim wybieraniu Elżbietę i Leona. Wybrał Bosak. Leoś był za daleko. Nie zdążyłby przyjechać. Mężczyzna wybrał właściwy przycisk, ale zanim zdążył się do niej dodzwonić, stracił przytomność.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Ela siedziała w aucie, pod blokiem Florczyka i rozmyślała. Wejść, czy nie wejść na górę. Oto jest pytanie. Nagle rozdzwoniła się komórka kobiety. Spojrzała na wyświetlacz. Krzyś. Odebrała.

- No, co jest chłopaku? Stęskniłeś się za mną? Pogódźmy się, co? Krzysiu? Jesteś tam? Krzysiek!?- Zawołała. Była już nie na żarty wystraszona. On nigdy nie robił sobie tego typu żartów. To nie było w jego stylu. Śmiertelnie przerażona wysiadła z samochodu i pobiegła na górę.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

- Krzyś? Wszystko gra?- Bosak rozejrzała się wokół. Sytuacja była naprawdę dziwna. Krzysiek próbował do niej dzwonić, ale w ogóle się nie odezwał. W dodatku drzwi do mieszkania były otwarte. Nagle jej wzrok padł na postać leżącą pod ścianą.

- Krzyś!!!??? Mój Boże, co ci jest!!!???- Wykrzyknęła, kucając obok niego. Był nieprzytomny i ledwie oddychał. Elżbieta nachyliła się nad nim. Jego serce biło bardzo słabo. Ale biło. Kobieta sięgnęła po swój telefon.

- Pogotowie? Mam tu mężczyznę. Chyba dostał zawału. Kwiatowa 8- wyrzucała z siebie słowa z prędkością światła.

- Zaraz będziemy- powiedziała dyspozytorka.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Ela i Leon siedzieli pod salą, w której badano Krzysztofa, od kilku godzin. Ona cicho popłakiwała, a on siedział i tępo wpatrywał się w drzwi, za którymi jego najlepszy kumpel walczył o życie.

- To moja wina- chlipnęła Bosak.

- Nie, na pewno nie. On przeprowadził dzisiaj osiem operacji pod rząd, ledwie stał na nogach. Na ciebie już dawno się uodpornił- Jasiński próbował żartować, ale wiedział, że to wszystko co się dzisiaj wydarzyło, te wszystkie zabiegi i Ela, w pewien sposób się na siebie nałożyło.

- Odwoziłam go do domu. Pokłóciliśmy się. Ty wiesz, że on myśli, że to ty kazałeś mi go przeprosić?- Kobieta uśmiechnęła się smutno.

- Daj mu czas. Na pewno się dogadacie. Wiesz co powinnaś teraz zrobić?- Zapytał Leoś.

- Starać się. Tak samo, jak on starał się o mnie. Muszę mu pokazać, że mnie też zależy- stwierdziła.

- Bingo- pokiwał głową mężczyzna. Nagle z sali, w której badano Florczyka, wyszedł kardiolog Buszko. Elżbieta i Leon podbiegli do niego.

- Co z nim?- Zapytali równocześnie.

- On nie ma rodziny, prawda? Jesteście jego najbliższymi osobami?- Zapytał Buszko, ale bardziej dla zasady. Nie mógł udzielać informacji obcym, ale wiedział, że oni nie są obcy. Byli jego rodziną.

- Tak i tak. No, mów człowieku! Co z Krzyśkiem?- Krzyknął Leoś.

- Profesor Florczyk miał bardzo rozległy zawał- zaczął kardiolog.

- O Boże- wyrwało się Bosak.

- Na szczęście odzyskał przytomność i jest z nim trochę lepiej, ale wciąż jest strasznie słaby- tłumaczył lekarz.

- Możemy do niego wejść?- Zapytała kobieta.

- Na chwilę- zdecydował Buszko.

- Dziękujemy- powiedzieli równocześnie.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

- Myślisz, że…ja mam prawo tam wejść?- Ela niepewnie stanęła przed drzwiami.

- A niby, dlaczego nie?- Zdziwił się Jasiński.

- To moja wina- powiedziała.

- Nie, a każdym razie nie tylko twoja- pocieszył ją Leon.

- Ciekawe czy nasz chory też tak myśli- szepnęła.

- Oj, nie marudź- Leoś złapał ją za rękę i zapukał cicho do drzwi.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Krzysztof usłyszał ciche pukanie do drzwi. Po chwili usłyszał, że ktoś wszedł do sali. Nie otwierał oczu, a i tak wiedział kto przyszedł. Ela. Zapach jej perfum rozpoznałby zawsze i wszędzie. Pewnie Leoś też tu jest.

- Co tam? Żyjesz jeszcze, Krzysiu?- Odezwał się Jasiński.

- Chyba tak. A co u was?- Florczyk otworzył oczy i spojrzał prosto w oczy przyjaciela. Uśmiechnął się lekko.

- A nic. A ty nie wygłupiaj się więcej z tymi zawałami. Jak będziesz tak szalał to cię już nigdy nie wezmę ze sobą na ryby- Leon pogroził przyjacielowi palcem.

- Dobra, dobra. Pamiętasz, jak mówiłeś kiedyś, że musisz wszystkim zrobić szkolenie z intubacji?- Krzysztof zgrabnie zmienił temat.

- Coś pamiętam. To było jeszcze zanim wymieniłeś mi wątrobę na nowszy model- powiedział Leoś.

- Dokładnie. I tak sobie pomyślałem, że to chyba nie jest taki głupi pomysł- uśmiechnął się Florczyk.

- Pomyślimy o tym. Co nie, Ela?- Zwrócił się Jasiński do przyjaciółki. Krzysiek dopiero wtedy skierował wzrok w stronę drzwi. Zdziwiło go to, że Ela nie weszła do środka, ale stała przy drzwiach. Jakby tylko czekała, aż będzie mogła stąd wyjść i znowu uciec. Wtedy kobieta się odezwała.

- Tak, na pewno- powiedziała cicho.

- W porządku. Słuchajcie, ja muszę już lecieć, bo zaraz zaczynam dyżur, ale Ela na pewno chętnie dotrzyma ci towarzystwa- Jasiński zerwał się z krzesła i ruszył w kierunku drzwi, udając, że nie widzi morderczego spojrzenia, którym obdażyła go przyjaciółka. Gdy zostali sami, zapadło krępujące milczenie.

- Ela, ja…

- Krzyś, ja…- powiedzeli równocześnie. Spojrzeli na siebie i parsknęli śmiechem.

- Panie mają pierwszeństwo- powiedział mężczyzna, wciąż krztusząc się ze śmiechu.

- Jeśli nie życzysz sobie mojej obecności tutaj, powiedz to po prostu. Uszanuję to i wyjdę- szepnęła.

- A chcesz stąd wyjść?- Zapytał Krzysztof.

- A chcesz, żebym wyszła?- Odbiła pałeczkę.

- A jak myślisz?- Uśmiechnął się i delikatnie dotknął jej dłoni.

- Myślę, że chcesz…żebym wyszła- powiedziała i chciała wstać, ale mężczyzna chwycił ją za rękę.

- O nie, nie ma mowy. Nie wypuszczę cię stąd tak łatwo. Musimy pogadać- powiedział.

- No, dobra. Chciałeś mi coś powiedzieć. Mów- uśmiechnęła się.

- A, teraz to już nieważne- stwierdził.

- Hej! Nie wykręcaj się. Chciałeś coś powiedzieć, to mów- spojrzała na niego wyczekująco.

- Zgoda. Nie byłem pewien, czy nie chcesz stąd uciec. Jak przyszliście tu z Leosiem, to tak stanęłaś przy tych drzwiach, jakbyś marzyła tylko o tym, aby stąd zwiać- powiedział Krzysiek.

- Coś ty! Teraz, to ja cię z oka nie spuszczę- powiedziała zdecydowanie.

- Czyli, że jednak naprawdę ci na mnie zależy?- Zapytał cicho.

- Dalej w to nie wierzysz?- W głosie Bosak pobrzmiewał smutek.

- A dziwisz mi się? Oskarżyłaś mnie o to, że chciałem zabić twojego syna. To poważne oskarżenie- on też nie tryskał humorem.

- Przecież…- zaczęła, ale jej przerwał.

- Tak, wiem. Już mnie przepraszałaś i tym razem nie o to chodzi- powiedział Krzyś.

- A o co?- Zapytała Elżbieta.

- Ty wiesz, że zawsze to ja cię gdzieś wyciągałem, zapraszałem, zabiegałem o twoją uwagę? Rozumiem, że na początku miałaś pełne prawo, aby mi nie ufać, ale od naszego spotkania po latach doszło ponad dwa lata temu. A ty dalej ode mnie uciekasz- popatrzył jej w oczy. Musiał wyrzucić z siebie to wszystko. Chciał żeby ona wiedziała, żeby znała jego uczucia.

- Tak. Masz rację. Nie powinnam uciekać. Zwłaszcza, że cały czas byłam w tobie zakochana. Ale…chyba wiem, jak mogę to wszystko naprawić- uśmiechnęła się chytrze.

- Jezu, już się boję- zaśmiał się Florczyk.

- Nie ma czego, naprawdę- powiedziała Elżbieta.

- Co ty knujesz?- Zapytał Krzysztof.

- Niedługo się przekonasz- obiecała.

- Trzymam cię za słowo- powiedział.

Reszta wieczoru upłynęła im bardzo przyjemnie. Powspominali stare czasy, pośmiali się. Nareszcie było między nimi tak dobrze i spokojnie.

KONIEC.

10 Odpowiedzi na Trzeba sobie wybaczać.

  • ~Ruda mówi:

    Super :) czekam na next :)

  • ~Viki mówi:

    ooooooooooooo…… jest mi tak strasznie miłooooooo :) czyżby ta część była inspirowana moim skromnym pomysłem, który naskrobałam pod poprzednim opo? Szczerze mówiąc bardzo przyjemnie mi się to czytało, genialnie pokazałaś uczucia Eli, chociaż Krzysiek też jest fajnie napisany….. hahahah nie umiem się zdecydować kto lepiej :D mam nadzieję, że pociągniesz ten wątek chodziaż w 5 częściach :P trzymam kciuki. Mam coraz większą ochotę żeby sama coś napisać :) to chyba sprwia niezłą frajde :)
    czekam na szybkiego nexta :P

    • ~magda981 mówi:

      Nie mam pojęcia, czy wyrobię się do wtorkowego wieczoru (w środę wyjeżdżam na całe 3 tygodnie). Tak Viki, wykorzystałam twój pomysł. A co do bloga to powiem tak: jeśli piszesz o czymś co cię „kręci” to sprawia to dużą prawdę. Jeśli nie, pisanie staje się istną torturą.

  • ~Pantera mówi:

    Zgadzam się z poprzednikami, świetnie pokazane uczucia Eli.zabrakło mi tego w serialu.
    I ogólnie bardzo fajna cześć :)

    Ps. Już siedzę w pociągu wiec ok 19-20 powinnaś mieć to co chciałaś :D

  • ~Viki mówi:

    mam do was prośbę….. mógłby ktoś podesłać link do bloga o krzyśku i eli, dziewczyny już wcześniej pisały że im nie wchodzi, mam ten sam problem, a jak staram się go wyszukać w wyszukiwarce to nie mogę znaleźć….

    • ~Ruda mówi:

      Wydaje mi sie, ze moze to być tak chwilowa niedyspozycja bloga, bo z tego co wiem od administratorki to dzis ma być kolejne opowiadanie :)

      • ~magda981 mówi:

        Tak, to pewnie tylko chwilowe problemy. Z linka też połączysz się niestety ze stroną główną blog.pl (też tak próbowałam, to wiem)

  • ~Viki mówi:

    Pantera jest administratorką?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>