Tak trudno wybaczyć samemu sobie.

Następnego dnia Elżbietę bardzo wcześnie wyciągnął z łóżka dzwoniący telefon. Odebrała półprzytomna.

- Halo- powiedziała zaspanym głosem.

- Pani dyrektor? Mamy problem- powiedział doktor Buszko.

- Co się dzieje!?- Wykrzyknęła Ela, zrywając się z łóżka.

- Pan profesor miał dzisiaj kolejny zawał. W żyle zrobił się zakrzep. Musimy zrobić pomostowanie aortalno-wieńcowe, ale pacjent chce najpierw zobaczyć się z panią- tłumaczył mężczyzna.

- Już jadę. Będę za kwadrans- Bosak, już zbiegała ze schodów.

- Do widzenie- powiedział mężczyzna.

- Do widzenia- odpowiedziała.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Leon wbiegł do szpitala. Jego przyjaciółka, zadzwoniła do niego i kazała natychmiast, albo i jeszcze szybciej jechać do pracy.

- Cześć Ela. Co się dzieje?- Podbiegł do kobiety.

- Krzyś….Krzyś znowu miał zawał. Chcą go operować. Musimy lecieć na kardiologię- pociągnęła Leosia za rękę.

Dwójka przyjaciół wpadła na oddział. Krzysztofa właśnie wywieźli z sali. Elżbieta ruszyła za łóżkiem. Jasiński deptał jej po piętach. Krzyś był półprzytomny z powodu bólu i leków, ale Ela cały czas do niego mówiła. Mówiła, że wszystko będzie dobrze, że za kilka godzin znowu się spotkają. Leoś wiedział, że chciała mu jeszcze powiedzieć, że go kocha, ale wstydziła się mówić takie rzeczy przy takim tłumie. Tuż przed salą operacyjną łóżko się zatrzymało. Bosak pierwsza nachyliła się nad Krzyśkiem i pocałowała go w czoło.

- Trzymaj się. Wszystko będzie dobrze- szepnęła.

Potem nad łóżkiem nachylił się Leon.

- Trzymaj się chłopie- ścisnął dłoń przyjaciela.

Łóżko zniknęło za drzwiami. Dalej Florczyk niestety musiał walczyć już sam.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

- Wszystko będzie dobrze- Jasiński objął Elę od tyłu i mocno przytulił.

- Muszę tam iść- szepnęła Bosak i ruszyła przed siebię. Musiała roztoczyć nad Krzysiem opiekę. Wiedziała, że nie ma na nic, co będzię się działo na sali, wpływu, ale łudziła się, że jej obecność wpłynie pozytywnie na lekarzy operujących Krzysztofa.

- Pójdę z tobą- zaoferował się Leoś.

- Nie. Ja muszę sama tam iść- pokręciła głową i pobiegła.

- Jak chcesz- powiedział, ale Bosak już go nie usłyszała. „Przykleiła” twarz do szyby i próbowała coś wypatrzyć. Wiedziała, że operuje Buszko, Alicja Keller, Beata Jasińska i pewnie Sylwia Matysik. Doborowe towarzystwo. Z nimi Krzyś na pewno nie zginie. Bosak, lekko uspokojona, odetchnęła z ulgą.

- Wszystko będzie dobrze- wyszeptała do siebie.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

- Rozpuszczam skrzep. Uważajcie na tryskającą krew- powiedział Buszko i ostrożnie zaczął wykonywać operację. Nagle z wnętrza żyły trysnęła krew, która wylądowała na fartuchu i masce kardiologa.

- Pięknie. Mocno leci. Tak ma być. Tamujemy. Szmaty i ssak poproszę- powiedział mężczyzna. Mocno przycisnął biały materiał do rany. Po pół minucie krwawienie ustało.

- Szyjemy?- Zapytała Alicja.

- Chyba już można- stwierdził lekarz.

- Myśli pan, że on z tego wyjdzie?- Zapytała Keller.

- Jestem pewny, że tak. Pan profesor ma silny organizm- przez maskę widać było, że lekarz lekko się uśmiechnął.

- To świetnie. Cały czas patrzą nam na ręce- Ala też się uśmiechnęła.

- Pani dyrektor bardzo zależy, aby on z tego wyszedł. Ja tam się jej nie dziwię. Szew tętniczy poproszę- mężczyzna zwrócił się do Sylwii.

Rana została zszyta i w środku i na zewnątrz. Operacja się skończyła. A co najważniejsze, zakończyła się sukcesem.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

- I co?- Bosak podbiegła do Alicji, która właśnie wyszła z sali.

- Jest…dobrze. Skrzep został usunięty, krew płynie tak jak wcześniej. Ten drugi zawał był dużo mniejszy, niż poprzedni, ale lepiej dmuchać na zimne- uśmiechnęła się Ala.

- On z tego wyjdzie?- Zapytała Bosak z nadzieją.

- Buszko mówi, że tak, więc na pewno wszystko będzie dobrze- powiedziała Alicja.

- Mogę do niego iść?- Zapytała Ela.

- Tak, ale jak się obudzi, powiedz mu, żeby do jutra nic nie mówił. To byłoby dla niego zbyt męczące- powiedziała Keller.

- Nie ma sprawy. I ja i Leoś jesteśmy nieprzeciętnie gadatliwi, więc pewnie nawet nie damy mu dojść do słowa- uśmiechnęła się starsza z kobiet.

- To bardzo dobrze. Tylko go nie męczcie za bardzo- dziewczyna pogroziła przełożonej palcem.

- Będziemy grzeczni- uśmiechnęła się Elżbieta i odeszła.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

- No i? Co z Krzysiem?- Leon na widok Elżbiety zerwał się z krzesła.

- Operacja się udała. Krzyś będzie żył. Rozumiesz? Będzie żył- powiedziała Ela i rzuciła się Jasińskiemu na szyję.

- To wspaniale!- Wykrzyknął Leoś.

- Idziemy do niego?- Bosak oderwała się od przyjaciela i ruszyła na oddział kardiologiczny.

- Pewnie, że idziemy- powiedział mężczyzna.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Bosak i Jasiński po cichutku weszli do sali, w której leżał Krzysiek. Mężczyzna wciąż był pod wpływem narkozy. Ela usiadła na skraju jego łóżka, a Leon na krześle.

- Leoś. Może…idź do domu, co? Ja przy nim trochę posiedzę, a ty przyjdziesz tu, gdy ja będę szła do Janka- zaproponowała kobieta.

- Ale…

- Tak, Leoś. Idź do domu. My z Krzysiem…muszę mu coś powiedzieć- wyznała Bosak.

- Jesteś pewna?- Upewnił się Leoś.

- Tak- odpowiedziała pewnie.

- No dobra. Ale, jakby co…- urwał.

- Będę dzwonić- dokończyła jego myśl.

- To świetnie. Trzymajcie się- zawołał i wyszedł.

- Cześć- odpowiedziała Elżbieta.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Florczyk powoli otworzył oczy. Cały był obolały. Spróbował podnieść rękę, ale nie dał rady. Był okropnie słaby. Zmobilizował jednak wszystkie siły, aby rozejrzeć się po sali. Nagle jego wzrok padł na głowę opartą o jego dłoń. Znał tą ciemną czuprynę. W bardzo niedalekiej przeszłości uwielbiał się bawić tymi włosami. Ela. Była tutaj. Siedziała…no, dobra, pół leżała przy nim. Ale była. Krzyś delikatnie wyciągnął rękę i dotknął jej głowy. Nawinął na palec pasemko jej włosów i bardzo delikatnie pociągnął. Tak, żeby poczuła, ale żeby nie było to dla niej bolesne. Kobieta nagle podskoczyła na krześle. Obudziła się. Spojrzała na niego tymi wielkimi, zielonymi oczami i lekko przechyliła głowę na bok.

- Cześć- uśmiechnęła się nieśmiało.

Chciał coś powiedzieć, ale zasłoniła mu usta dłonią.

- Nie wolno ci nic mówić. To by cię tylko niepotrzebnie wykończyło. Ja będę mówić- wytłumaczyła mu.

Spojrzał na nią jak na wariatkę.

- Wiesz, że mam całkiem niezłe gadane. Nie martw się, ze mną nie będziesz się nudził- uśmiechnęła się.

Krzysiek również się uśmiechnął i przymknął oczy. Nagle je otworzył i spojrzał na nią.

- Co?- Zapytała Bosak.

Krzysztof w odpowiedzi wbił w nią wzrok.

- Miałeś operację. Dostałeś drugiego zawału- powiedziała Ela ze smutkiem.

Krzyś pokiwał głową. Pamiętał drugi zawał. Pamiętał, że tuż przed operacją Bosak coś do niego mówiła. Niestety, nie pamiętał co dokładnie mówiła. Wytężył umysł i pamięć. Jego twarz rozświetlił uśmiech. Już wszystko pamiętał.

- Pamiętasz co ci powiedziałam, gdy już wieźli cię na blok?- Zapytała kobieta.

Florczyk skinął głową.

- Niestety nie powiedziałam ci najważniejszego. Wiesz czego ci nie powiedziałam?- Zapytała Elżbieta.

Krzysztof spojrzał na nią wyczekująco.

- Nie wiem, czy powinnam ci to mówić. Nie wolno cię denerwować- uśmiechnęła się.

Krzysztof posłał jej groźne spojrzenie.

- No, już dobrze. Nie rób takiej miny, bo ci tak zostanie- roześmiała się.

Florczyk spojrzał jej głęboko w oczy.

- Kocham cię. Właśnie to chciałam ci powiedzieć, ale przy tych wszystkich ludziach…to jakoś tak było mi głupio- spojrzała na niego nieśmiało.

Krzyś uśmiechnął się do Eli.

- No, już się tak nie szczerz- pogroziła mu palcem.

Mężczyzna złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie.

- No i? Co chcesz teraz zrobić?- Posłała mu wyzywające spojrzenie.

Mężczyzna chciał ją pocałować, ale w tej chwili…przerwał im telefon kobiety.

- Jasna cholera- syknęła Bosak i sięgnęła do kieszeni spodni, aby odebrać.

- Dzień dobry pani dyrektor- powiedział jej zastępca, pan Jurek.

- A, witam panie Jurku. O co chodzi?- Zapytała Ela.

- Pan Łącki tu ze mną jest i chce z panią rozmawiać- powiedział mężczyzna.

- Teraz? Ale…jak to?- Zapytała Elżbieta.

- Ja wiem, że pani jest w tej chwili zajęta i ma pani inne sprawy na głowie, ale to jest naprawdę bardzo ważne- tłumaczył mężczyzna.

- To…nie wiem. Może przyjdziecie tutaj na kardiologię- zaproponowała Bosak.

- Na kardiologię?- Zdziwił się zastępca.

- Długa historia- kobieta lekko się uśmiechnęła.

- Ale…pani nic nie jest?- Zapytał pan Jurek, nieco zaniepokojony.

- Nie, ja jestem zdrowa. To co? Przyjdziecie?- Zgrabnie zmieniła temat.

- Będziemy za minutę. Do widzenia- powiedział mężczyzna.

- Do widzenia- odpowiedziała i rozłączyła się. Odwróciła się w stronę Krzyśka. Podeszła do niego, nachyliła się nad nim i delikatnie go pocałowała.

- Muszę zaraz wyjść. Łącki tu przyszedł i chce ze mną gadać- powiedziała.

Florczyk na wzmiankę o Łąckim, skrzywił się.

- Wiem, że go nie cierpisz, ale niestety muszę z nim współpracować- uśmiechnęła się i pogładziła go po policzku. Nagle ktoś zastukał w szybę. Ela pokręciła głową i skierowała się w stronę drzwi.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

- Czego pan znowu ode mnie chce?- Bosak nie dbała już o dobre wychowanie. Była ledwie żywa ze zmęczenia, zestresowana. Miała prawo być zdenerwowana.

- Dzień dobry. Proszę- Łącki podał jej jakąś kartkę.

- Co to jest? Kolejny obrzydliwy donos?- Zapytała z ironią.

- Niech pani sama zobaczy- powiedział mężczyzna.

- Decyzja dotycząca mojego stanowiska. Mam się bać?- Elżbieta niepewnie spojrzała na wiceprezydenta.

- Dlaczego?- Zapytał zdziwiony Łącki.

- Sam mi pan przyniósł tą decyzję. Jaki pan ma w tym cel?- Spojrzała na niego zaciekawiona.

- Chciałem…chciałem panią przeprosić. Cały ten nasz spisek to jedna, wielka pomyłka. Chyba się trochę zagalopowałem- pokręcił głową, jakby sam nie dowieżał swojej głupocie.

- Najważniejsze, że w odpowiedniej chwili zrozumiał pan swój błąd- powiedziała kobieta i odwróciła głowę w kierunku szyby, za którą znajdował się jej Krzyś. Mimo, że cały czas była zajęta pracą i rozmową z Łąckim, uważnie sprawdzała, czy z jej facetem wszystko jest w idealnym porządku. To było silniejsze od niej.

- Czyli, że to on?- Wiceprezydent podążył za jej spojrzeniem.

- Ale co takiego?- Zapytała Ela.

- On mi panią…odebrał?- Zapytał mężczyzna.

- Od razu odebrał. Widocznie nigdy, tak naprawdę, nie należałam do pana- powiedziała z delikatnym uśmiechem.

- Widocznie nie. Nie otworzy pani?- Łącki zmienił temat.

- Teraz nie. Jak pójdę do Krzyśka i skontaktuję się z Leonem Jasińskim, wtedy otworzę list- zdecydowała.

- W takim razie nic tu po mnie- wiceprezydent wykonał „w tył zwrot”.

- Proszę pana!- Zawołała za nim.

- Tak?- Odwrócił się.

- Dziękuję- powiedziała. Po prostu. Tylko tyle i aż tyle.

- Jeszcze nie ma za co- uśmiechnął się mężczyzna i ruszył w kierunku windy.

- A ja myślę, że jest- wyszeptała kobieta.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Ela po cichutku weszła do sali Krzysztofa. Mężczyzna spał. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała w miarowym tempie. Kobieta nie chciała go obudzić, więc do Leosia napisała tylko SMS-a, że czeka na niego w sali Krzyśka i żeby wpadł w wolnej chwili. Następnie wyłączyła telefon i położyła się obok Krzysia. Potrzebowała kilku minut snu. Zamknęła oczy i po kilku sekundach zasnęła.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Krzysiek otworzył leniwie jedno oko. Na piersi czuł jakiś ciężar i przez moment bał się, że to kolejny zawał, ale zauważył, że ten ciężar wcale nie jest zimnym, ciężkim jak diabli, kamieniem. Ten ciężar był miękki i ciepły. I wcale nie był, aż tak wielkim ciężarem.

- Ela- wyszeptał.

Wtedy kobieta otworzyła oczy.

- Cześć- zamruczała. Jej głos wciąż był lekko zachrypnięty po drzemce. Florczyk stwierdził, że w takiej zaspanej wersji jest jeszcze bardziej seksowna niż zwykle.

- Hej- powiedział cicho.

- Długo tak się we mnie wpatrujesz?- Zapytała.

- Chwilę- odpowiedział z uśmiechem.

- Powinnam wstać- szepnęła Bosak i próbowała wprowadzić słowa w czyn, ale Krzyś jej na to nie pozwolił. Splótł dłonie nad jej plecami i pociągnął na dół, tak, że kobieta opadła na niego. Para zaczęła się śmiać.

- O nie. Tak łatwo cię stąd nie wypuszczę- Krzysiek poprawił uchwyt.

- Ale…

- Może ja wpadnę później, bo widzę, że jesteście zajęci?- Rozległo się przy drzwiach.

- Leoś!- Wykrzyknęli równocześnie.

- Pewnie, że Leoś, a niby kto? Święty Mikołaj?- Roześmiał się Jasiński.

- Teraz już musisz mnie puścić- roześmiała się Elżbieta.

- A tak było miło- Florczyk niechętnie puścił ukochaną.

- Miałaś do mnie jakąś sprawę?- Zapytał Leoś.

- Tak. Dzisiaj przyszła decyzja w sprawie mojego stanowiska i…trochę się boję otworzyć ten list- zarumieniła się Ela.

- Pokaż to pismo- Leon wyciągnął rękę po list, który kobieta obracała w dłoniach.

- Trzymaj- podała mu kopertę.

- Zobaczmy…- wymamrotał Jasiński.

- No i? No, co tam jest napisane?- Zapytał rozgorączkowany Krzyś.

- Ela…nie wiem od czego zacząć- Leoś dramatycznie zawiesił głos.

- No, mów!- Krzyknęła Bosak.

- Zostajesz- powiedział.

Ela spojrzała na niego i bezwładnie opadła na najbliższe krzesło.

- Wszystko gra?- Zaniepokoił się Florczyk.

- Mam lecieć po lekarza?- Zażartował Leon.

- Nic…nic mi nie jest- wyszeptała.

- Na pewno?- Zapytali równocześnie Leon i Krzysztof.

- Na pewno- zapewniła kobieta.

- Musimy to uczcić- stwierdził Krzysztof.

- Uczcimy. Jak tylko wyzdrowiejesz- Elżbieta pogłaskała ukochanego po policzku.

- Ciekawe kiedy mnie stąd wypuszczą- rozmyślał Krzysiek na głos.

- Może już niedługo- uśmiechnęła się Bosak i poprawiła poduszkę pod głową Florczyka.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Następnego dnia rano Krzysztofa obudziło pukanie do drzwi.

- Cześć Krzysiu- w drzwiach pojawił się Janek.

- Och, cześć Janek. No, co tam u ciebie?- Krzysztof uśmiechnął się do chłopaka.

- W sumie to nic. Coraz lepiej mi idzie chodzenie- pochwalił się chłopak.

- No, to moje gratulacje. Zobaczysz, niedługo znów wsadzimy cię w siodło i będzie tak jak wcześniej- stwierdził Krzyś.

- A mama się zgodzi? Ostatnio jak wspominałem o koniach to powiedziała, że po jej trupie- nastolatek przechylił głowę w bok.

- Pogadamy z nią- uśmiechnął się Florczyk.

- A jak ty się właściwie czujesz? Podobno miałeś dwa zawały- powiedział młody.

- No, miałem. Ale już jest lepiej- powiedział mężczyzna.

- Na pewno?- Młody wbił w Krzyśka to samo spojrzenie, jakie zawsze wbijała w niego Ela, gdy była na niego zła. Mężczyzna lekko się uśmiechnął.

- Z czego się tak cieszysz?- Zapytał Janek.

- Czasem wyglądasz, zachowujesz się i mówisz zupełnie, jak twoja mama- stwierdził Florczyk.

- Mam to uznać za komplement?- Zapytał chłopak.

- Tak- potwierdził mężczyzna.

- Dzięki- powiedział nastolatek.

- Proszę- odpowiedział Krzysztof.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

- Jak się czujesz?- Ela właśnie wpadła do sali.

- Umieram z nudów. Ela?- Zagaił Florczyk.

- Tak?- Kobieta usiadła przy nim na krześle.

- Ty chyba miałaś rację i z tym wypadkiem Janka…to trochę była moja wina- powiedział Krzysiek.

- A ciebie co nagle napadło. Wypadki chodzą po ludziach. Jakie jest prawdopodobieństwo, że Janek znowu złamie kręgosłup?- Zapytała Bosak.

- Raczej niewielkie. Mało osób podczas upadku z konia łamie kręgosłup. Najczęściej kończy się na stłuczeniach. Ja miałem tylko skręconą rękę. To był mój najpoważniejszy wypadek. Mimo wszystko ja wciąż uważam, że mogłem zrobić…więcej, aby Janka uchronić- powiedział Krzysiek ze smutkiem.

- Mogłeś go nie zarażać pasją. Teraz już trochę za późno na takie myślenie. Teraz musisz z nim dalej jeździć na te konie, bo on ci nie odpuści na pewno- Elżbieta pogłaskała ukochanego po dłoni.

- Wiem, że mi nie odpuści. On jest okropnie uparty. Chyba po tobie- mężczyzna posłał ukochanej szelmowski uśmiech.

- No, wiesz! Czy ja jestem uparta?- Ela udawała oburzoną.

- Szczerze? Tak. Jesteś uparta jak osiołek- powiedział ze śmiechem.

- No wiesz! No nie, foch- stwierdziła Bosak i zrobiła nadąsaną minkę.

- O, nie. Nie będzie focha. Chodź tu- przyciągnął ją do siebie i zaczął łaskotać.

- Zostaw mnie. Zaraz ktoś tu wejdzie- wyrywała się.

- Nie mam zamiaru cię zostawić. Pamiętam, jak się kiedyś na mnie obraziłaś. Na studiach. Jechaliśmy autem mojego ojca na wycieczkę i nagle się posprzeczaliśmy. Wysiadłaś z auta i ruszyłaś do domu. Na piechotę. 20 km. A ja jechałem za tobą i namawiałem, żebyś wsiadła do samochodu. W końcu go zostawiłem na środku drogi i poleciałem za tobą. Pamiętasz?- Zapytał, błądząc dłonią po jej plecach.

- Pamiętam. Czekaj…o co my się wtedy w ogóle pokłóciliśmy?- Elżbieta odwróciła głowę w stronę ukochanego.

- Nie mam pojęcia, ale pewnie poszło o jakąś głupotę. My nigdy nie kłóciliśmy się o poważne sprawy- Krzysiek oparł brodę o bark Eli i pocałował ją w szyję.

- Brakowało mi tego- uśmiechnęła się kobieta.

- Czego?- Zapytał Florczyk.

- Nas- powiedziała cicho.

- Mnie też tego brakowało. Ciebie- przytulił ją mocniej.

- A…właśnie coś mi się przypomniało!- Elżbieta nagle zerwała się z łóżka.

- A to coś nie może czekać?- Jęknął Krzyś.

- Muszę ci coś powiedzieć- powiedziała Bosak zdecydowanie.

- Ja ciebie też- wypalił Krzyś.

- Co? Ja nie o tym! Ale też cię kocham- roześmiała się.

- Co się stało?- Zainteresował się Florczyk.

- Jutro wracasz do domu- powiedziała.

- Naprawdę?- Uśmiechnął się szeroko.

- Tak. A jak Janek wyjdzie ze szpitala to…wprowadzisz się do mnie- zdecydowała.

- To miło z twojej strony, ale…nie- Florczyk pokręcił głową.

- Dlaczego? Mam duży dom, a moja mama za tobą przepada- powiedziała Ela.

- Nie mogę się do ciebie wprowadzić. Nie ja do ciebie- protestował Florczyk.

- Ja do ciebie też nie mogę- stwierdziła Elżbieta ze złością.

- Ela…- próbował jej przerwać.

- Nie to nie. Łaski bez- powiedziała Bosak i skierowała się w stronę drzwi.

- Ale…- mężczyzna próbował coś powiedzieć.

- Odbiorę cię jutro rano i zawiozę gdzie będziesz chciał. Cześć- rzuciła przez ramię.

- Cześć- powiedział. Gdy wyszła, Krzysztof sięgnął po telefon i zadzwonił do Leona.

- No, i jak? Załatwiłeś wszystko? Nasz nowy dom musi być gotowy na jutro- powiedział szybko.

- Nie bój żaby. Wszystko jest już gotowe. Tylko się wprowadzać- powiedział Jasiński.

- Najpierw trzeba tam wstawić meble. Ale potem…- urwał Florczyk.

- Potem się wprowadzicie. Muszę kończyć- powiedział Leoś.

- Cześć- powiedział Krzyś i się rozłączył.

KONIEC.

I jak? W dobrym miejscu urwałam? Podoba wam się?

 

 

13 Odpowiedzi na Tak trudno wybaczyć samemu sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>