Kolejna afera. Cz. 1 „Jedź, ja sobie dam radę”.

- Nie powinienem jechać do tego Krakowa. To za daleko od ciebie. Powinienem być tutaj- marudził Krzysztof.

- Krzysiu!- Bosak wzniosła oczy do nieba w geście udawanej rozpaczy, ale zaraz znów spojrzała na niego i zaczęła mu wszystko po raz kolejny tłumaczyć.- Pojedziesz tam tylko na kilka dni, a ja w tym czasie zajmę się odzyskiwaniem pracy. Będę cię codziennie informować, jak mi idzie. Zrozum, że ten wyjazd jest dla ciebie ogromną szansą na rozwój. Może dostaniesz jakąś fajną propozycję pracy?- Zaryzykowała. Wiedziała, że nawet jeśli Krzysztof dostanie jakąś ofertę tego typu, raczej z niej nie skorzysta.

- Ale ja nie chcę nowej propozycji pracy. Lubię Toruń. Zresztą nie chcę opuszczać ciebie, Jaśka, Leona i wielu innych osób. Nawet jeśli zaproponują mi posadę dyrektora w jakimś szpitalu, ja i tak odmówię- powiedział zdecydowanie.

- A jeśli to ja ci zaproponuję posadę dyrektora szpitala?- Zaproponowała spontanicznie.

- Jak to?- Zdziwił się.

- Normalnie- wzruszyła ramionami, ale widząc jego zdezorientowaną minę, dodała- stwierdziłam, że mam serdecznie dość tego „dyrektorowania” i zaraz po przywróceniu mnie do pracy złożę wymówienie. Na moje miejsce jest wielu chętnych, ale my wysuniemy twoją kandydaturę- myślała na głos.

- A może przemyśl to jeszcze raz? Jak wrócisz na stanowisko to gwarantuję ci, że, ani ja, ani Leoś nie damy cię już stamtąd ruszyć- obiecał jej.

- Tak?- Udała zaskoczenie.

- Przecież doskonale wiesz, że tak- westchnął.

- Wiem, wiem- wtuliła się w jego ramiona i przymknęła oczy. Przy tym człowieku mogła się odprężyć, po raz pierwszy w życiu. On ją kochał nawet jako zwykłą Elę Bosak. Nie musiała być Panią Dyrektor, aby ją pokochał. I to było najpiękniejsze.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Elżbieta obudziła się gwałtownie. Śniło jej się, że Łącki próbuje ją zgwałcić. Ona przyszła na to spotkanie w sprawie rozpatrzenia jej odwołania, a on…on się na nią rzucił. Ten sen nawiedzał ją dokładnie od tygodnia. Kobieta nigdy nie wierzyła w takie coś, jak prorocze sny, ale dziś pomyślała, że chyba to jest jednak jakiś znak z nieba, że powinna się mieć na baczności. Zaraz jednak złe przeczucia minęły i kobieta uśmiechnęła się do siebie. Była do bólu pragmatyczna i rozsądna. Stwierdziła po prostu, że zły sen, który od tygodnia ją prześladuje, jest tylko i wyłącznie skutkiem stresu przed dzisiejszym spotkaniem. Nie miała pojęcia, jak bardzo się myli.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Krzysztof ostatni raz rozejrzał się po swoim mieszkaniu. Wszystko było w porządku, gaz zakręcony, woda też, a mimo to mężczyzna cały czas miał jakieś złe przeczucia. Po prostu wiedział, że coś złego się stanie, gdy on będzie w Krakowie. Spontanicznie postanowił zadzwonić do Eli. Wybrał jej numer. Niestety po kilku sygnałach odezwała się bezduszna automatyczna sekretarka.

- Ela? Cześć kochanie. Dzwonię, żeby zapytać, jak się czujesz przed spotkaniem z prezydentem, ale pewnie już wyszłaś i wyłączyłaś komórkę. Zadzwoń później. Kocham cię. Cześć- zakończył i rozłączył się. Westchnął cicho i wyszedł z mieszkania. Był już najwyższy czas, aby jechać.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Leon Jasiński wszedł do szpitala Copernicus. Zaraz zaczynał dyżur. Zapowiadał się dość spokojny i miły dzień. Mężczyzna nie wiedział jednak, jak bardzo się myli. Nie wiedział też, że już wkrótce życie jego najlepszej przyjaciółki zawiśnie na włosku.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Elżbieta stanęła przed wejściem do Ratusza i jeszcze raz wzięła głęboki oddech. Z każdą chwilą coraz bardziej się denerwowała. To było silniejsze od niej. Nie miała kompletnie pojęcia, co ją czeka za tymi drzwiami. Zdecydowanie nacisnęła klamkę i weszła do środka. W samą porę, bo do spotkania został jej tylko kwadrans. Zaczęła po raz kolejny przeglądać swoje notatki i dokumenty. Nagle jej wzrok padł na kartkę, którą widziała po raz pierwszy w życiu. Uśmiechnęła się sama do siebie. Krzysiek postanowił wypisać wszystkie jej życiowe sukcesy i włożyć między jej papiery. Nie wiedziała, jak on to zrobił, że ona nie zauważyła, ani tego, że on coś takiego pisze, ani tego, że jej to podrzucił.

- On jest po prostu genialny- pomyślała.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Florczyk zaparkował pod hotelem, w którym miało się odbyć sympozjum medyczne, którego gościem specjalnym był profesor Hamilton, który przyjechał do Polski ze Stanów Zjednoczonych. Nagle Florczyk zobaczył swojego starego kolegę ze studiów- profesora Antoniego Kowalczyka. Pomachał do niego.

- Cześć Antoś- uścisnął wyciągniętą dłoń.- Co u ciebie?- Zapytał z uśmiechem.

- Dobrze- uśmiechnął się mężczyzna.- A u ciebie? Kiedy jeszcze pracowałeś w Warszawie to coś tam o tobie było słychać, ale odkąd zwiałeś do tego Torunia, jakoś zrobiło się cicho wokół ciebie. Co ty tam właściwie robisz?- Podpytywał Krzysztofa.

- Pracuję i układam sobie życie…ze swoją szefową- powiedział żartobliwie.

- Coś słyszałem. Elżbieta Bosak, nie? Odwołali ją ostatnio, prawda? Niezła afera się z tego zrobiła- Kowalczyk z dezaprobatą pokręcił głową.

- Nie pamiętasz Eli Bosak? Najładniejszej dziewczyny z naszego roku? Przecież studiowaliśmy wszyscy razem- zdziwił się Krzyś.

- Czekaj moment. Nie powiesz mi, że nasza śliczna Ela i dyrektor Elżbieta Bosak…to jedna i ta sama osoba- nie dowierzał profesor.

- Jedna i ta sama. I wciąż jest śliczna- powiedział Krzysiek kategorycznie.

- Ale wy się rozstaliście, a ona cię znienawidziła. Nikt nie wiedział o co chodziło, ale wasze rozstanie to było wielkie zaskoczenie dla całego naszego roku- Kowalczykowi wyraźnie zebrało się na wspominki.

- Ale się pogodziliśmy. Jesteśmy razem od pół roku- powiedział, a po chwili namysłu dodał- z małą przerwą.

- Pół roku? Ładny wynik. Zwłaszcza, że jakoś ja nie mogę znaleźć swojej drugiej połówki. Ale zmieńmy temat. Co u ciebie w pracy?- Zapytał.

- Dobrze. Copernicus to świetny szpital i wbrew pozorom tam mam nawet większe szanse na rozwój niż w Warszawie- uśmiechnął się Florczyk.

- To świetnie. Dobra chodźmy już, bo jeszcze zaczną imprezę powitalną bez nas. A jutro bierzemy się do ciężkiej pracy. Chodź- powiedział Antoni.

- Idę, idę- uśmiechnął się Krzysztof i ruszył za starym znajomym.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Następnego dnia Leon wpadł na SOR i w pełnym biegu podbiegł do Alicji. Dziewczyna odwróciła się w stronę ojca. Na jej twarzy Jasiński zobaczył troskę. Gdy podszedł jeszcze bliżej, zauważył również, że dziewczyna płacze.

- Ala!? Ala, dziecko co się stało!?- Wykrzyknął. Przestraszył się, że coś złego stało się z Kubusiem. To by zresztą tłumaczyło łzy Ali.

- Ela…Elżbieta…jest w szpitalu…- zaszlochała Kellerowa.

- Wróciła na stanowisko?- Na twarzy Leosia pojawił się szeroki uśmiech.

- Nie tato. Ona…została bardzo brutalnie zgwałcona. Oprawca tak ją pobił, że w tej chwili jej stan jest krytyczny. Zapadła w śpiączkę. Jeśli się nie obudzi w przeciągu najbliższych trzech dni…może nie obudzi się już nigdy- szepnęła dziewczyna.

- O Boże- jęknął Jasiński.

- Tak- szepnęła Alicja.

- Wiadomo kto to zrobił?- Zapytał Leon.

- Chodzą takie plotki, że Łącki- szepnęła.

- O Boże. Musimy…zawiadomić Krzyśka- stwierdził Leoś.

- Czyli, że…oni jednak są razem?- Alicja przez swoje ostatnie problemy nawet już się nie orientowała, jak wygląda sytuacja. A przecież ich miłość było widać gołym okiem.

- Nie martw się córcia. Ja też długo żyłem w błogiej nieświadomości. Biedna Ela- mężczyzna na samą myśl o tym co przeszła Bosak, posmutniał.

- Biedna. Może to i lepiej, że jest w śpiączce, bo chociaż nic jej nie boli- zamyśliła się.

- Mogę ją zobaczyć?- Zapytał mężczyzna.

- Chodź- powiedziała dziewczyna i pokazała mu salę, w której leżała jego najlepsza przyjaciółka. Stanęli przy jej łóżku i przez chwili patrzyli na nią w milczeniu.

- Co z jej dłońmi?- Zapytał mężczyzna na widok bandaży na rękach kobiety.

- Broniła się. Bardzo zaciekle. Ale i tak…- Keller znów była na granicy łez.

- Ale i tak nie dała rady- dokończył Jasiński cicho.

- Obdukcja wykazała, że najprawdopodobniej została zgwałcona wielokrotnie, ale za każdym razem przez tego samego potwora- szepnęła Ala.

- Łącki?- Wyszeptał.

- Tego nikt nie wie tak na pewno, ale podobno, gdy znalazł ją ochroniarz, odzyskała na chwilkę przytomność i powiedziała tylko to jedno nazwisko. Ale tego dowiemy się dopiero, gdy Elżbieta się obudzi- wytłumaczyła mu Ala.

- Jednym słowem musimy czekać- stwierdził Leon.

- Musimy czekać- pokiwała głową.

- Dzwonię do Krzysztofa- zdecydował Leon i wyszedł.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Impreza powitalna trwała w najlepsze, gdy Krzysztof uświadomił sobie, że od rana nie miał nawet najdrobniejszego kontaktu z Elą. Nie dzwoniła, nie pisała. Jakby się obraziła. Mężczyzna chciał nawet do niej zadzwonić teraz, ale uświadomił sobie, że kobieta miała ciężki dzień i pewnie wcześniej się dziś położyła. Stwierdził, że zadzwoni jutro przed pierwszą częścią sympozjum. Zerknął jeszcze na swój telefon, w którym właśnie wyczerpała się bateria. Nagle mężczyzna uświadomił sobie bardzo ważną rzecz. Zapomniał ładowarki. Po chwili namysłu stwierdził, że najwyżej pożyczy urządzenie od Antka. Uspokoił się i zamówił sobie jeszcze jednego drinka.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

- I co? Dzwoniłeś do Krzyśka?- Zapytała Alicja, zaglądając do gabinetu ojca.

- Nie odbiera. Cały czas próbuję się z nim skontaktować. Może w końcu odbierze- Leon był wyraźnie wykończony i zmartwiony. Zaczął wypytywać córkę o stan zdrowia przyjaciółki.- Co z Elą? Odzyskała przytomność?- Pytał.

- Niestety nie- Ala ze smutkiem pokręciła głową.

- Pogorszyło jej się?- Dopytywał mężczyzna.

- Nie- powiedziała, ale widząc radosną minę swojego ojca szybko dodała- to nie są dobre wieści. Stan Eli wciąż waha się od krytycznego do bardzo ciężkiego- szepnęła Alicja.

- Cholera. Dlaczego Krzysiek nie odbiera tego cholernego telefonu- Jasiński był coraz bardziej wściekły na przyjaciela i nawet nie próbował tego ukrywać.

- Może komórka mu padła? Albo w ogóle jej zapomniał?- Uspokajała go Keller.

- Ela nam tu walczy o życie, a on nie odbiera. Zatłukę go- Leoś zaczął się nakręcać.

- Ale on nic złego nie zrobił- tłumaczyła mu dziewczyna.- Gdyby mógł odebrać, na pewno by to zrobił. On zawsze odbiera, albo oddzwania- czuła się w obowiązku bronić byłego faceta, z którym spędziła kilka lat swego życia i zdążyła go dość dobrze poznać przez te lata.

- Masz rację. Po prostu…jestem wściekły na tego…, który jej to zrobił- mężczyzna ukrył twarz w dłoniach.

- Ja też,- pocieszyła go-ale jestem pewna, że jak tylko Krzysiek wróci to będzie chciał zatłuc tego drania, który tak skrzywdził Elę- powiedziała pewnie.

- Wiem. Sam bym chciał to załatwić, ale to chyba jego robota- stwierdził Leon.

- Tak. To zdecydowanie zadanie dla Krzysztofa- zamyśliła się i ruszyła na obchód.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Rano Krzysiek zapukał do pokoju Antka. Przyjaciel otworzył mu po minucie. Z daleka było widać, że jest nie tylko „wczorajszy”, ale nawet lekko „przedwczorajszy”.

- Cześć Krzysiu. Co cię do mnie sprowadza?- Kowalczyk, mimo kaca uśmiechnął się do mężczyzny.

- Mam sprawę. Masz może pożyczyć ładowarkę do telefonu, bo ja swojej nie wziąłem, a komórka mi padła. Chciałem zadzwonić do Eli, a nie mogę- tłumaczył mu Florczyk.

- Ładowarkę do telefonu? Czekaj moment. Gdzieś ją na pewno pakowałem, ale muszę poszukać. Wejdź- zaprosił go.

- Dzięki- uśmiechnął się Krzyś, gdy już dostał to o co poprosił.

- Drobiazg- uśmiechnął się Kowalczyk.

*** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***

Kilkanaście minut później telefon Krzysztofa znów nadawał się do użytku. Mężczyzna rzucił okiem na wyświetlacz i aż usiadł z wrażenia. 48 wiadomości od Leona.

- A tego co napadło?- Powiedział Florczyk sam do siebie i oczywiście natychmiast wybrał numer przyjaciela.

- Krzysiek! Boże, chłopie! Co się z tobą dzieje!?- Wydarł się na niego Jasiński, gdy tylko odebrał.

- Jestem w Krakowie, padł mi telefon, a nie miałem ładowarki i dopiero teraz ją sobie załatwiłem- Florczyk tłumaczył się, jak dziecko przyłapane przez rodziców na wyjadaniu ciastek bez pozwolenia.

- To już nieważne. Musisz natychmiast wracać do Torunia- powiedział Leoś grobowym tonem.

- Ale…co się stało?- Krzyś był zdezorientowany.

- Ela- szepnął Jasiński.

KONIEC

I jak? Fajna historia? Podoba wam się?

13 Odpowiedzi na Kolejna afera. Cz. 1 „Jedź, ja sobie dam radę”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>