Idą zmiany, czyli rozmowa z Leonem.

Leon przez cały dzień nie znalazł czasu, aby zajrzeć do przyjaciółki. To znaczy, czas na pewno by się znalazł, ale mężczyzna nie chciał tak łatwo ulegać Elżbiecie i być na każde jej zawołanie. Musiała poczekać na swoją kolej. Chociaż przy obiedzie niemal się złamał. Niby jadał samotnie już od pewnego czasu, ale wciąż nie mógł się do tego przyzwyczaić. To była ich tradycja. Codziennie w południe wyciągał ją z gabinetu (czasem nawet siłą, ale zwykle po dobroci), zabierał na obiad, a potem odprowadzał z powrotem pod drzwi gabinetu i biegł do swoich spraw. Potem wszystko się posypało. Jasiński już wybaczył jej wszystkie przewinienia, ale chciał ją jeszcze pomęczyć. Dlatego postanowił, że zajrzy do niej dopiero po dyżurze. Czyli teraz. Właśnie skończył pracę i mógł wpaść do przyjaciółki. Chociaż na chwilę. Od rana chciał jej coś powiedzieć i czuł, że dłużej nie wytrzyma. Bez pukania wszedł do właściwej sali i spojrzał na nią z lekką złością.

- Wiesz co ci powiem? Jesteś tchórzem. Cholernym tchórzem- wyrzucił z siebie.

- Wiem- zgodziła się z nim potulnie.

- Tak, jesteś tchórzem. W dodatku wrednym tchórzem. Co się z tobą dzieje, dziewczyno? Ja cię ostatnio w ogóle nie poznaję- mówił.

- Wiem, Leoś. Po prostu…to wszystko zaczęło się po wypadku Janka. Najpierw straciłam Krzyśka, potem wpakowałam się w ten dziwny związek z Łąckim, potem Jasiek wyjechał, a ostatnio tracę kontakt z tobą. Ja naprawdę tego nie chcę. Chcę, aby wszystko było tak jak dawniej. Ale…nie wiem, czy moje życie da się jeszcze naprawić- tłumaczyła.

- Wszystko da się naprawić. Trzeba tylko chcieć coś zmienić- stwierdził Leoś filozoficznie.

- Leoś?- Zaczęła Ela niepewnie.

- Co?- Zapytał nieco agresywnie.

- Ty naprawdę już mnie nie chcesz znać?- Zapytała cichutko.

- Oj, Ela- jęknął.

- Co? To jest dla mnie bardzo ważne- zaczęła tłumaczyć.

- Szczerze. Już dawno wybaczyłem ci wszystkie twoje przewinienia, ale jedno ci powiem. Z Krzysztofem to ty postąpiłaś bardzo nie fair- wypomniał jej.

- Zdaję sobie z tego sprawę- przyznała mu rację.

- Co teraz zrobisz?- Dopytywał.

- Muszę go jakoś odzyskać. Tylko nie wiem jak- jęknęła.

- Ja ci nie mogę pomóc. Ale jedno ci powiem. Będzie ci bardzo trudno odzyskać jego zaufanie. Ale może kiedyś ci się uda- stwierdził.

- Jesteś brutalnie szczery, co?- Zaśmiała się lekko.

- Należy ci się odrobina szczerości- powiedział.

- Może masz rację- odpowiedziała z namysłem.

- Oczywiście, że mam rację. Musisz trochę odpokutować za wszystkie swoje błędy- powiedział zdecydowanie.

- Tak, muszę- wyszeptała

- A ja muszę już lecieć. Trzymaj się.

- Cześć.

KONIEC

Wiem, że znowu jest takie króciutkie, ale jednak jest minimalnie dłuższe od poprzedniego (sprawdziłam liczbę słów) i mam nadzieję, że wam się chociaż troszeczkę spodoba :) .

4 Odpowiedzi na Idą zmiany, czyli rozmowa z Leonem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>