To wszystko mnie przytłacza.

Minęły cztery dni. Elżbieta była już po wizycie, ale nie przyniosła ona jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy Bosak jest chora, czy jednak nie. Teraz pewne było jedynie to, że w lewej piersi istotnie „coś” jest. Lekarz nakazał dla pewności zrobić biopsję, ale powiedział też, aby Bosak się nie denerwowała niepotrzebnie. To naprawdę nie musiał być nowotwór. A nawet jeśli, guzek i tak był malusieńki i ledwie wyczuwalny pod palcami. Nie mógł być śmiertelnym niebezpieczeństwem.

- Wszystko będzie dobrze- powtarzała sobie jak mantrę. Musiała myśleć pozytywnie. Inaczej zwariuje. Teraz musi się skupić tylko na tym, że za trzy dni Krzysztof wraca do Polski. Musi za wszelką cenę ukryć przed nim swoje problemy. Przynajmniej na razie. Powie mu po biopsji. Tak, to niezły plan. Był tylko jeden problem. Bosak panicznie bała się igieł. Panicznie. Wolałaby, aby ktoś był przy niej podczas badania. Czułaby się bezpieczniej i pewniej. Może jednak lepiej powiedzieć Krzysiowi od razu i poprosić go, aby z nią przy tym był? A może na razie wtajemniczyć tylko Leona? Nie, za duże ryzyko. Jej przyjaciel to straszna gaduła. Zaraz by wypaplał Florczykowi, że Ela ma taki i taki problem. To już lepiej od razu powiedzieć wszystko Krzysiowi. Tylko jak on na to zareaguje? Zacznie panikować? Będzie jej powtarzał, aż do obrzydzenia, że wszystko będzie dobrze? Chyba raczej to drugie. Jej narzeczony nie był histerykiem. Na pewno będzie ją odpowiednio wspierał. Tylko najpierw musi mu o tym jakoś powiedzieć. Tylko jak? Kiedy? Przecież nie na lotnisku, zaraz po tym jak wysiądzie z samolotu. Może, gdy już będą w domu? Tak, zjedzą kolację, usiądą sobie spokojnie na kanapie i wtedy mu powie. Nagle rozdzwonił się telefon Elżbiety. Spojrzała na wyświetlacz. Krzysztof. Po prostu wspaniale.

- Cześć, kochanie- w słuchawce rozległ się radosny głos mężczyzny.

- Cześć- powiedziała cicho.

- Oj, ktoś tu chyba ma ciężki dzień. Nie mów, że znowu tracisz piękną czerwcową niedzielę na pracę- powiedział.

- Nie, nie pracuje. Jestem w twoim mieszkaniu. Właściwie, ostatnio lepiej czuję się tutaj niż we własnym domu- wyznała.

- Miło mi to słyszeć. Jak wrócę, obgadamy sprawę wspólnego mieszkania- zaproponował.

- Jasne- powiedziała bez entuzjazmu.

- Ej, co się dzieje? Masz jakieś kłopoty? Coś nie tak z Jankiem? Znowu daje ci popalić?- Zgadywał.

- Nie. Janek jest już odpowiedzialnym studentem, a w pracy wszystko idzie bardzo dobrze. Ale…mam inny problem. Zresztą nieważne, dowiesz się po powrocie- wykręciła się.

- Właśnie, mój powrót. Wprost nie mogę się doczekać- powiedział z ekscytacją.

- Ja też. Jeszcze tylko trzy dni- pocieszyła go.

- Nie tylko, ale aż. Ja tu naprawdę wariuję bez ciebie- westchnął ze smutkiem.

- Ja bez ciebie też. Zwłaszcza przez te moje…problemy- powiedziała.

- A tak właściwie to o co chodzi?- Zaniepokoił się.

- Długo by opowiadać. Ale dowiesz się wszystkiego, gdy już wrócisz. Kocham cię. Cześć- powiedziała i chciała się rozłączyć, ale nie pozwolił jej.

- Ale…zaczekaj. Masz jakieś problemy, a ja jestem za daleko, aby ci pomóc, ale…przynajmniej powiedz mi, o co chodzi- poprosił.

- Nie mogę. Nie teraz- wykręcała się.

- Powiedz przynajmniej, czy to coś poważnego- prosił.

- Możliwe, że tak- westchnęła.

- O nie. Koniec. Zaraz wsiadam w samolot i wracam do Polski- zapowiedział.

- Nie…Krzyś. Posłuchaj, na razie i tak nie pomożesz mi za bardzo w rozwiązaniu tych moich problemów. Będę wiedziała coś więcej dopiero za kilka dni. Może nawet za tydzień. Wytrzymaj jeszcze te ostatnie trzy dni. Kocham cię. Strasznie cię kocham. Cześć- powiedziała i rozłączyła się.

- Ale…Ela…- Florczyk próbował ją powstrzymać, ale i tak już się rozłączyła.

Tymczasem w Polsce Bosak zachowywała się jak dzikie zwierzę zamknięte w klatce. Nosiło ją. Musiała komuś wyjawić swój sekret. Ale komu? Chyba najlepiej zrozumie ją przyjaciel. Elżbieta sięgnęła po swój telefon, ale zawahała się. A jeśli Leon powie o wszystkim Krzyśkowi zanim ona zbierze się na odwagę? Trudno. Najwyżej jej narzeczony się wścieknie, że nie chciała nic mu powiedzieć. Kobieta po raz drugi tego dnia nacisnęła zieloną słuchawkę.

- Tak?- Jasiński odebrał już po drugim sygnale.

- To ja- powiedziała cichutko.

- Wiem. Wyświetlił mi się twój numer- roześmiał się, ale zaraz spoważniał.- Coś się stało?- Zapytał zmartwiony.

- Jestem w mieszkaniu Krzyśka. Przyjedziesz?- Zapytała.

- Mogę przyjechać. Ale o co chodzi? Słyszę przecież, że coś się stało, ale co?- Dopytywał.

- Nie chcę o tym rozmawiać przez telefon- powiedziała.

- Dobrze, ale później mi się nie wywiniesz- zastrzegł od razu.

- Wiem- powiedziała.

- Będę za…kwadrans- obiecał.

- Dobrze. Czekam- powiedziała i rozłączyła się. Kilkanaście minut później Leon był już na miejscu. Zadzwonił do drzwi. Kiedy zobaczył w jakim stanie jest jego najlepsza przyjaciółka, zdębiał.

- Ela? Jezu, co się dzieje? Wyglądasz strasznie. Pokłóciłaś się z Krzysztofem?- Zapytał.

- Nie- odpowiedziała cicho.

- Rozstaliście się?- Zadał kolejne pytanie.

- Nie. To…w ogóle nie chodzi o Krzysia- powiedziała.

- To o co?- Zdenerwował się.

- Och, Leoś- wyszeptała i z płaczem rzuciła mu się w ramiona.

- Dobra, a to jest już bardzo dziwne. I przerażające. Chodź, wejdziemy do środka- delikatnie pociągnął ją za rękę do salonu, posadził na kanapie i podał chusteczki. Dopiero wtedy usiadł obok niej.

- Przepraszam- szepnęła.

- Ty mnie nie przepraszaj, ale mów o co chodzi- dopominał się.

- Prawdopodobnie…prawdopodobnie mam raka piersi- wyrzuciła z prędkością światła.

- Cholera jasna- jęknął Jasiński, gdy już go „odetkało”, bo w pierwszej chwili nie mógł wydusić z siebie, ani słowa.

- Właśnie- powiedziała.

- Ale…to jest pewne?- Dopytywał.

- Jeszcze nie do końca, ale…wszystko na to wskazuje- chlipnęła.

- Rak piersi- zamyślił się, a po kilkunastu sekundach jego twarz rozjaśniła się w szerokim uśmiechu.- Elka, statystyki są po twojej stronie. Raka się leczy i można z nim wygrać, a ja jestem tego najlepszym przykładem- tłumaczył jej.

- Tak Leoś, ja…ja wiem. Ale…to wszystko mnie przytłacza. Wyjazd Krzyśka, nasz zbliżający się ślub, a teraz jeszcze to. Ja już nie daje rady- rzuciła się w jego ramiona.

- Właśnie…Krzysztof. Wie?- Zapytał Leoś.

- Nie- pokręciła głową.- Nie byłam w stanie mu powiedzieć- tłumaczyła się.

- Ela, tego się nie da długo ukrywać. Zwłaszcza jeśli to prawda. Musisz mu powiedzieć i poprosić, aby wrócił chociaż dzień szybciej- tłumaczył.

- Przecież on i tak wróci za trzy dni. Zresztą…nie chcę go niepotrzebnie straszyć. A jeśli to fałszywy alarm?- Zapytała retorycznie.

- A jeśli nie?- Odpowiedział pytaniem na pytanie.

- Błagam, nie dobijaj mnie. Ja już wystarczająco się boję- szepnęła.

- Masz rację. Przepraszam. Ale i tak musisz mu o tym powiedzieć- powtórzył.

- Powiem. Obiecuję. Ale najpierw…sama muszę wiedzieć coś więcej- stwierdziła rozsądnie.

- Dobrze, ale…zaraz potem masz powiedzieć- pogroził jej palcem.

- Słowo harcerki- uniosła do góry dwa palce. Resztą dnia para przyjaciół spędziła oglądając telewizję, śmiejąc się i rozmawiając. Elżbieta po raz pierwszy od kilku dni nie myślała o chorobie i za to właśnie była Leonowi najbardziej wdzięczna.

KONIEC

7 Odpowiedzi na To wszystko mnie przytłacza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>