Boję się być sama.

Ela obudziła się na podłodze. Była przykryta kocem. Obok niej leżał Leon. Mężczyzna jeszcze spał. Pochrapywał sobie przy tym cichutko. Kobieta wstała i ostrożnie, aby nie zbudzić przyjaciela, poszła do kuchni. Chciało jej się pić. Sięgnęła po telefon leżący na stole. Pięć nieodebranych połączeń, a wszystkie od Krzyśka. Napisał też do niej kilka SMS- ów. W każdym prosił ją, aby zdradziła mu jakie ma problemy. Gołym okiem było widać, że się o nią martwi. I boi. Oby tylko nie przyszło mu do głowy wracać szybciej. Kobieta nie była jeszcze gotowa na spotkanie.

- Boże, co ja mam zrobić? Co robić?- Głowiła się.

- Powiedzieć mu- rozległo się za jej plecami. Elżbieta, aż podskoczyła ze strachu.

- Leoś, nie strasz mnie- warknęła, ale jej ton zaraz złagodniał.- Naprawdę rozmyślałam na głos?- Zapytała.

- Tak. Słuchaj, ja cię już kompletnie  nie rozumiem. Naprawdę. Musisz powiedzieć swojemu facetowi, że jesteś chora, a ty dumasz nad tym jakbyś miała mu się co najmniej przyznać do zdrady, albo jeszcze czegoś gorszego- Jasiński pomału zaczynał się denerwować na swoją przyjaciółkę.

- Wiem, że to jest głupie i…może trochę dziwne- przyznała.

- To prawda- przyznał jej rację.

- Ale chodzi o to, że ja nie chcę go martwić. Przynajmniej teraz. Wciąż nie jest pewne, czy to rzeczywiście nowotwór. Nie chcę wszczynać przedwczesnego alarmu- powiedziała.

- To świetnie. Ale kiedyś i tak będziesz musiała mu powiedzieć. Oczywiście, gdyby to rzeczywiście był rak. Jeśli jesteś zdrowa, zapomnij o całej tej sprawie i ciesz się życiem.

- A jeśli zostało mi tylko kilka miesięcy życia!?- Wykrzyknęła.

- Elka!- Wrzasnął na nią.

- No co? To chyba normalne, że panikuję?- Zapytała.

- Ale ty panikujesz, aż za bardzo- wytknął jej.- Słuchaj, napij się melisy, albo weź jakieś tabletki, ale uspokój się, do cholery, bo z twojego panikowania nic dobrego nie wyniknie- powiedział, łapiąc ją za ramiona.

- Tak, masz rację. Po prostu…boję się, że Krzysztof spanikuje i odejdzie ode mnie, gdy tylko się o wszystkim dowie. Boję się być sama. Nie chcę…umierać w samotności- szepnęła.

- Wypluj to! I przestań histeryzować. Musisz sobie wbić do głowy, że wszystko będzie dobrze- powiedział.

- Powtarzam to sobie od dnia, w którym wyczułam guzek. Problem w tym, że w to nie wierzę- westchnęła.

- Właśnie. Aha, jeszcze jedno. Krzysiek na pewno cię nie zostawi. To już nie jest ten sam człowiek co kiedyś. Zmądrzał, wydoroślał. A najważniejsze jest to, że bardzo cię kocha- powiedział Leon.

- Tak, chyba masz rację. Wiesz co? Z jednej strony bardzo bym chciała, aby on tu teraz był, ale z drugiej…modlę się, aby czas do jego powrotu płynął jak najwolniej- powiedziała.

- Ale jego obecność jest ci w tej chwili naprawdę potrzebna. Ja muszę jechać do siebie, przebrać się i jechać do pracy. Ty chyba też- przypomniał jej.

- Tak, masz rację. Może praca pomoże mi choć na moment zapomnieć o raku i skupię się na czymś innym. Daj mi kwadrans, co? Ubiorę się i razem pojechalibyśmy najpierw do ciebie, a potem do pracy, co?- Zaproponowała.

- Dobry pomysł- zgodził się. Dwadzieścia minut później byli już pod domem Leona, a pół godziny później- pod szpitalem. Bosak nie miała pojęcia, że jej przyjaciel uknuł pewien plan, aby jej pomóc.

KONIEC

4 Odpowiedzi na Boję się być sama.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>