Powrót do domu.

Krzysztof własnie wszedł do szpitala. Jakąś godzinę temu wylądował samolot, który przywiózł go z powrotem do Polski. Mężczyzna zastanawiał się przez chwilę, dokąd powinien najpierw pójść. Do Eli? Może być zajęta. To może do Leona? Może być jeszcze bardziej zajęty. Poza tym, chyba bardziej stęsknił się za Elżbietą. Zdecydowanym krokiem ruszył w kierunku jej gabinetu. Zapukał energicznie i nie czekając na zaproszenie, wszedł do środka. Ela siedziała przy biurku i wczytywała się w jakieś dokumenty.

- Leoś, nie przeszkadzaj mi. Mam ciężki dzień, masę papierów do przeczytania i podpisania. Wpadnij później- powiedziała, nawet nie podnosząc głowy znad biurka.

- Ale…to nie Leoś. To ja- roześmiał się Krzysiek.

- Co…Krzyś!- Pisnęła Bosak i podbiegła się przytulić.

- Oj Ela, miażdżysz- zaśmiał się, bo faktycznie kobieta „lekko” go poddusiła.

- Wiem, ale bardzo się za tobą stęskniłam- wyznała.

- Ja za tobą bardziej- stwierdził.

- A nie, bo ja- zaśmiała się. Przekomarzali się tak przez dłuższą chwilę, aż w końcu Krzyś usiadł na kanapie, a Bosak władowała mu się na kolana i wtuliła się w jego ramiona.

- Naprawdę jesteś dzisiaj, aż tak zajęta?- Zapytał.

- Niestety tak. A co?- Zapytała.

- Pomyślałem, że moglibyśmy teraz pojechać do mnie i spędzić razem miły wieczór- zaproponował.

- Niezły pomysł. Czekaj, niech pomyślę. Większość dokumentów mam już wypełnionych, a to co mi jeszcze zostało, nie jest na szczęście niczym pilnym. Ale wolałabym to jeszcze dokończyć, bo nie lubię zostawiać rozgrzebanej roboty- westchnęła.

- To zrobimy tak: ja pojadę teraz do siebie, rozpakuję się, a ty w tym czasie skończysz swoją robotę, a wtedy po mnie zadzwonisz i wtedy przyjadę tu po ciebie, dobrze?- Zaproponował.

- Dobrze- zgodziła się.- Aha, pod twoją nieobecność, przeniosłam część swoich rzeczy do twojego mieszkania i trochę tam pomieszkiwałam, więc nie zdziw się, gdy otworzysz szafę w sypialni i zobaczysz w niej kilka moich sukienek- powiedziała.

- Jasne. Aha, czy to oznacza, że teraz się do mnie wprowadzisz?- Upewnił się.

- Może tak, a może nie. Przemyślę to- powiedziała ze słodkim uśmiechem.

- Ale…

- Przecież żartuję głuptasie- roześmiała się.- Idź już. Muszę trochę popracować- powiedziała i delikatnie wypchnęła go ze swojego gabinetu. Potem zamknęła drzwi, oparła się o nie i zsunęła się na podłogę. Naprawdę chciała mu wszystko powiedzieć, ale to nie była dobra pora. Miejsce też było kiepskie. Lepsze na tego typu rozmowę będzie jego mieszkanie. Ale jak ona ma mu to powiedzieć? Jedno jest pewne na sto procent. Nie może przy nim okazywać strachu. Musi być twarda.

- Ja nie dam rady. Na pewno się poryczę- panikowała. Skończyła już robotę papierkową i mogła iść do domu. Mogła, ale nie chciała. Decyzję podjął za nią jej telefon, który nagle się rozdzwonił. Sięgnęła po niego i niepewnie spojrzała na wyświetlacz.

- Cześć, Krzysiu- powiedziała z udawanym spokojem.

- Cześć, skarbie. Skończyłaś już?- Zapytał.

- Tak. Możesz po mnie przyjechać- powiedziała.

- Będę za pół godziny. Kocham cię- powiedział.

- Ja ciebie też- powiedziała i się rozłączyła. Miała tylko trzydzieści minut na przygotowanie się do tej rozmowy. To naprawdę bardzo mało czasu. Była jednak zdeterminowana, aby o wszystkim powiedzieć już dzisiaj, bo potem byłoby jej pewnie coraz trudniej.

KONIEC

3 Odpowiedzi na Powrót do domu.

Odpowiedz na „~AAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>